Żuławski sam o sobie

Na ponad 500 stronach Andrzej Żuławski, kontrowersyjny polski reżyser, opowiada o swoich rozmyślaniach, filozofii i nadinterpretacjach w filmie oraz niesławie jako pisarz. Analizując biografię nie sposób nie znaleźć informacji o tym, że ma na swoim koncie aż 24 publikacje, których recenzji, a nawet wzmianek o nich nie odnajdzie się w powszechnym obiegu. Dlaczego? Podobnie jest z filmami, polskie odbijają się krytycznym echem, zarzuca się im nieklarowność i scenariuszową gmatwaninę, a o tych zagranicznych praktycznie w ogóle się nie wspomina. Czy są tak słabe, by nie poświęcać im uwagi? A może nad samym autorem wisi jakaś niedopowiedziana klątwa? Tego wszystkiego dowiemy się z opadłego tomu Żuławski. Wywiad rzeka. Gwarantujemy, że każde pytanie zostanie doprecyzowane, czasami nawet z większym komentarzem niźli byśmy sobie tego życzyli. 

Moderatorami wywiadu Żuławskiego są Piotr Kietlowski i Piotr Marecki. Obydwaj z początku wydają się zaszczyceni poświęconym czasem samego Mistrza, którego traktują z namaszczeniem, co przebija się od pierwszych pytań. Wywiad powstał w przeciągu czterech dni, w domu reżysera pod Warszawą. Został poddany wyłącznie delikatnej korekcie, przez co otrzymujemy produkt półsurowy, faktycznie słownie przypominający niekiedy rwącą rzekę. Pytający niejednokrotnie gubią się w dywagacjach swojego rozmówcy, ten celowo nie dalej im większego czasu na przygotowanie się, ustalając terminy spotkań dzień po dniu. Chce być tym lepszym, mądrzejszym, wybitnym filozofem współczesnym.

Klucz do bram

Żuławski nie stosuje tu usystematyzowanego wywodu, a padające pytania często nie porządkują jego wypowiedzi. Książkę należy traktować w kategorii rozprawy krytycznej, w której nie brakuje kontrowersji. Rozpoczynając od świata kina spotkamy tu nienawiść do naiwnych treści Kieślowskiego, ogólną pogardę dla filmów Munka czy kina francuskiego, które jest określone jako „pieprzenie o niczym”. Żuławski nabija się też ze świętości polskich, przedstawiania Solidarności, w tym Wałęsy, tuszowania realności społecznych, a przede wszystkim banału kina, którego nie da się strawić.

W wielu wypadkach nie sposób przyznać mu racji, jednak w wielu kwestiach można odnieść wrażenie, że reżyser popisuje się, bo uważa, że jako kontrowersyjna postać może sobie pozwolić na więcej. Godnym podziwu jest oczytanie i znawstwo Żuławskiego, w wielu aspektach literackich i filmowych, dzięki czemu potrafi przywoływać rozliczne przykłady w każdej poruszanej przez siebie kwestii. W wywiadzie nie umknie czytelnikowi dokładna analiza działań ojca, Mieczysława Żuławskiego, jego kariery politycznej (od PPS-u z Piłsudskim do wysokiego stanowiska w partii komunistycznej) i ogromnego wpływu, jaki wywarł na swojego syna.